Polityka, czyli sos z papierka

Grunt to znać się na reklamie i zrobić wielki szum wokół filmu. Dawno o żadnym nie było tak głośno. Patryk Vega przed premierą swojego najnowszego dziełka ogłosił, że były naciski, by odbyła się ona po wyborach. Film mógłby rzekomo zmienić bieg wydarzeń i wpłynąć na wyniki. Oczywiście to tylko chwyt, a reżyser niczego nie obnaża, w nic się nie wgłębia, o poruszeniu serc, wstrząśnięciu sumień, rozrachunkach, rozliczeniach, poseansowych przemyśleniach może tylko pomarzyć. Jednak marketingowy efekt został osiągnięty – na „Politykę” przyszły tłumy.

„Polityka” to sześć oddzielnych powierzchownych historyjek, a raczej skeczów o ludziach związanych z polityką. Raczej średnio zabawnych, o jakichkolwiek salwach śmiechu nie było mowy. Kto widział zwiastun, widział już właściwie wszystko. Reżyser najwyraźniej nie miał pomysłu jak połączyć w spójną całość doniesienia medialne, popularne memy, plotki i domysły. Odgrzał je i polał sosem, nawet zjadliwym, ale mimo wszystko z papierka.

Patryka Vega, mimo braku talentu,  ma jednak nosa do aktorów. I to jest jedyny powód, dla którego warto wybrać się na „Politykę”. Iwona Bielska jako posłanka Piotrowicz (cóż za finezyjna zmyłka w nazwisku) – rewelacyjna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *