Małe szczęścia

Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie? Otóż, jesteś w błędzie. Prawdziwych przyjaciół poznasz… w sukcesie. Wariacją na ten temat jest film Daniela Cohena „Małe szczęścia”. Mimo licznych przeciwności, nie ustawaj jednak w odkrywaniu i realizacji własnych pasji!

W czasach, gdy mało kto czyta, zapanowała moda na filmy na temat pisania i miłości do książek („Księgarnia z marzeniami”, „Tajemnica Henry’ego Picka”, „Kod Dedala”). Wokół literatury krążą również „Małe szczęścia”. Francuska komedia, autorstwa Daniela Cohena to propozycja na spędzenie całkiem miłego wieczoru, gdy za oknem jesienna plucha.

Czworo przyjaciół, którzy znają się od lat, ze wszystkimi swoimi wadami i słabostkami, zaletami i talentami włącznie. Okazuje się jednak, że nieoczekiwany sukces nieśmiałej, niepewnej, niezdecydowanej Lei (w tej roli piękna Berenica Bejo, niezapomniana Peppy Miller z „Artysty”) burzy dotychczasowy porządek. Na wierzch wychodzą zazdrość, zawiść, małostkowość, ambicje i wybujałe ego. Choć „Małe szczęścia” są komedią, to nieco gorzką i niestety bardzo prawdziwą.

Dobre aktorstwo (wspomniana już wcześniej Berenica Bejo, Vincent Cassel, Francois Damiens i reżyser jako właściciel butiku). Moją faworytka jest jednak Florence Feresti. To szorowanie szafek w nadziei na przypływ natchnienia – skąd my to znamy? Film zabawny, śmieszny i niegłupi, choć bez wybujałych ambicji. Ot, zbiór scenek z życia czworga bohaterów. Jeśli nie jadasz deserów, jesteś szczęśliwcem! Kto widział film, ten zrozumie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *