Ojciec

Mistrzowski duet aktorski: Anthony Hopkins (tegoroczny zdobywca Oscara za rolę pierwszoplanową) i Olivia Colman (jedna z nominowanych). Przejmujący film o koszmarze utraty pamięci, rodzinnych związkach, miłości i powolnym odchodzeniu. Część osób po seansie wychodziła z kina ze łzami w oczach.

Reżyser „Ojca” Florian Zeller przeniósł na ekran własną sztukę teatralną. To przejmujące studium demencji. Historia opowiedziana z perspektywy osoby, która stopniowo traci pamięć. Dramat rozgrywający się właściwie w jednym miejscu, czterech ścianach mieszkania. Atmosfera niepewności, zagubienia, strachu, przygnębienia, rozpaczy. Ciasne, niemal klaustrofobiczne kadry, plątanina korytarzy. Twórcy przy użyciu minimalnych środków pokazują koszmar ulatującej pamięci głównego bohatera. To, co przed chwilą wydawało się rzeczywistością, nagle okazuje się zlepkiem wspomnień, imaginacji, wrażeń. Już niczego nie jesteśmy pewni.

Główny bohater Anthony myli osoby (świetny zabieg, by różne osoby grali ci sami aktorzy), imiona, sytuacje. Jest czarujący, szarmancki, zabawny, by za chwilę wybuchnąć i dotkliwie zranić córkę. Chaosem, który dzieje się w jego głowie/wokół niego jest przerażony, a my razem z nim.

„Ojciec” to przejmujący film, który pozostanie ze mną na długo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *