Przeżyć

7/10

Jak opowiedzieć o utracie domu, świata, w którym się żyło? Jak pokazać traumę ciągłej ucieczki i dramat ludzi w jednej chwili tracących wszystko? Rasmussen sięgnął po wypróbowany sposób – pojedyncza historia działa wszak mocniej niż szeroko przedstawiony temat. Wybrał przy tym animację. Powstał film ważny, który zdobył już blisko 150 nominacji (w tym trzy do Oscara). „Przeżyć” na długo zostanie w sercach widzów.     

Coraz częściej na dużym ekranie możemy oglądać filmy będące połączeniem dokumentu i filmu animowanego, tak zwane animadoki (jak ja nie lubię takich słownych nowotworów). Po obrazach takich jak: „Walc z Baszirem”, opowiadającym o wojnie w Libanie, „Droga na drugą stronę” (historia niesłusznie oskarżonego o kradzież Rumuna, który umiera w areszcie), „Jeszcze dzień życia”, zrealizowanym na podstawie reportażu Ryszarda Kapuścińskiego o wojnie w Angoli, teraz do kin weszło „Przeżyć” w reżyserii Jonasa Pohera Rasmussena.  

Piekło wojny, dramat ucieczki, rozłąka z najbliższymi. Ogromny lęk, niepewność, poczucie tymczasowości. „Przeżyć” to film o bólu, stracie, przemocy i woli przetrwania. O tym jakie piętno odciska na człowieku życie w ciągłym strachu.  

Rasmussen to reżyser który potrafi uważnie słuchać (nic dziwnego, zaczynał jako radiowiec). W „Przeżyć” opowiada historię swojego przyjaciela z dzieciństwa – uchodźcy z Afganistanu. Mieszkali niedaleko siebie w niewielkim miasteczku w Danii, chodzili do tej samej szkoły. 15 lat temu Rasmussen zaproponował przyjacielowi zrealizowanie reportażu radiowego, którego byłby bohaterem. Ten odmówił. Nie chciał opowiedzieć swojej tragicznej historii. Zgodził się dopiero dużo później, w trakcie warsztatów, podczas których twórcy pracowali nad projektami filmów animowanych. Zależało mu bowiem na anonimowości, a animacja ją gwarantowała. W „Przeżyć” nie zobaczymy jego prawdziwej twarzy, nie usłyszymy jego głosu. Imię Amin także nie jest prawdziwe. Gdy zaczął opowiadać, narodził się wywiad liczący 150 godzin. Z niego powstała potem 2,5 godzina narracja, z której ostatecznie zrealizowano 90 minutowy film.

Amin nie ujawnił się również po ukończeniu zdjęć. Udzielił tylko jednego wywiadu Rizowi Ahmedowi (to aktor grający główną rolę w świetnym „Sound of Metal”). Uważny widz dostrzeże jego nazwisko jako producenta wykonawczego „Przeżyć”.

Film jest dopracowany w najdrobniejszym detalu. Autentyzm, poruszająca narracja, materiały archiwalne przenikają się z animacją niemal niezauważalnie. Brutalne doznania przedstawione zostały rozmazanymi szkicami węglem – jakby wyparte z pamięci (zabieg, gdy czerwone oczy potwora w rzeczywistości są odblaskami przy butach – genialny). Znakomicie oddana atmosfera strachu, frustracji, zamknięcia, klaustrofobii.

Reżyser podkreśla: „Mam nadzieję, że dzięki filmowi ludzie zrozumieją, jak ważne jest dzielenie się i słuchanie”. Dzielmy się więc i słuchajmy, tym bardziej że tuż obok nas trwa właśnie wojna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.