Cruella

7/10

Przepiękne kostiumy, świetna ścieżka dźwiękowa, wyrazista bohaterka i całkiem niezła rola Emmy Stone. „Cruella” była dla mnie miłym zaskoczeniem.  

Jak budzą się demony? Przyczyny bywają różne. W „Cruelli”  obserwujemy narodziny czarnego charakteru, postrachu dzieci i dalmatyńczyków, jednej z najbardziej ikonicznych mrocznych postaci Disneya. Estella/Cruella porzucona i skrzywdzona jako dziecko, zmaga się z psychicznymi problemami.

Postać Cruelli jest niejednoznaczna, wielowymiarowa, niedostosowana, nieobliczalna, przerażająca, szalona, bez zahamowań, wybuchowa… Pozostawia po sobie tylko zgliszcza. Jest zarazem intrygująca i tragiczna.  

Coś Wam to przypomina? To przecież Joker, tyle że w kobiecym wydaniu. W „Cruelli” pojawia się nawet scena, która skojarzyła mi się z kadrami z „Jokera” Toda Phillipsa. Ulica w ogniu, pełna zbuntowanych Jokerów, a tu przyjęcie pełne gości w kostiumach Cruelli.

Przepiękne kostiumy, znakomita scenografia i muzyka przywołująca klimat zbuntowanych, niepokornych, punkowych lat 70-tych. Scena ze śmieciarką, z której wysypują się śmieci i dziewczyna – istna perełka! Przed Emmą Stone stało nie lada wyzwanie zmierzyć się  wcześniejszą kreacją Glenn Close. Myślę, że poradziła sobie znakomicie. Cruella w jej wykonaniu naprawdę elektryzuje.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.