Cicha ziemia

5/10

Film trudny i wymagający od widza skupienia. Odarcie z muzyki nie ułatwia odbioru. Choć „Cicha ziemia” porusza ważne kwestie, mnie nie przekonała i nie potrafiłam się zaangażować w to, co dzieje się na ekranie. Jak dla mnie obraz zbyt wystudiowany, sztuczny i wyprany z emocji.

Z czym kojarzą się włoskie wakacje? Słońce, gorąca plaża, śródziemnomorskie specjały i wspaniałe zabytki. W „Cichej ziemi” zobaczymy je w zupełnie innym wydaniu.  

Dwójkę głównych bohaterów „Cichej ziemi” niektórzy widzowie mogą pamiętać z „Fragmentów”, dyplomowego filmu Agi Woszczyńskiej sprzed blisko dekady. Tam również nosili takie same imiona: Anna (Agnieszka Żulewska) i Adam (Dobromir Dymecki).

Bohaterowie „Cichej ziemi” reprezentują klasę średnią premium, wręcz posągową i płowowłosą rasę panów. Wynajmują willę z basenem, z widokiem na morze. Nie sposób ich polubić. Na świat patrzą z wysokości tarasu. Drażni w nich wystudiowana pewność siebie, sztywniactwo i arogancja. Przeraża obojętność i zamknięcie na problemy innych. Realizują swój plan konsumowania wakacji. Poranny jogging, dokładnie przeżuwane zdrowe posiłki, wypoczynek w basenie. I tu pojawia się problem, bo w basenie nie ma wody. Wezwany do naprawy robotnik imigrant jest nieprzyjemnym zgrzytem w ich doskonałym planie dnia.   

Jednak rysy pojawiają się już wcześniej. Widz podświadomie czuje trudne do określenia napięcie. Ma na to wpływ nie tylko sposób kadrowania, ale także detale: skrzypiące oporne żaluzje, nocne wycie psa. Tragiczny wypadek, śmierć człowieka przez Annę i Adama zepchnięte zostają na margines. Pierwsze słowa jakie padają po tragicznym zdarzeniu „Czy mamy cukier?”, w pełni oddają ich obojętność.

Choć film porusza ważne kwestie: nierówności społecznych, rasizmu, uchodźców, jest opowieścią o obojętności i odsuwaniu się od siebie, do mnie nie przemówił. Niewątpliwym atutem „Cichej ziemi” są ascetyczne, prześwietlone kadry, zdjęcia autorstwa Bartosza Świniarskiego. Jednak bohaterowie wydali mi się nieprawdziwi, przypominali przestawiane z miejsca w miejsce manekiny. Być może byli aż tak antypatyczni, że to rzutowało na cały film.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.