Vortex

8/10

Film, który pozostawia w widzu ślad. Gdybym miała skomentować „Vortex” jednym słowem, stwierdziłabym: rozdzierający. Nie chodzi oczywiście tylko o podzielony na pół ekran. Ból głównych bohaterów jest wręcz namacalny.  

Wielbiciele wcześniejszych filmów Gaspara Noe mogą być zszokowani. Mało kto spodziewałby się takiego obrazu. Reżyser przyzwyczaił nas do kina ostrego, mocnego, bulwersującego i prowokacyjnego. „Vortex” również jest mocny, jednak paradoksalnie delikatny i empatyczny zarazem.

Film o okrucieństwie utraty. Starsze małżeństwo u schyłku życia. Ona (Francoise Lebrun) emerytowana lekarka, zmagająca się z postępującą demencją. On (Dario Argento) krytyk, próbujący napisać książkę o kinie i snach, mający poważne problemy z sercem. Surowy, oszczędny formalnie dramat, rozgrywający się właściwie w czterech ścianach mieszkania. Gromadzone przez lata pamiątki zajmują każdy skrawek. Książki piętrzą się na ścianach, parapetach, pod krzesłami, a nawet w toalecie. Ten natłok przedmiotów potęguje uczucie zagubienia, przytłoczenia czy nawet klaustrofobii. Oglądając „Vortex” rozumiemy dramat bohaterów, a ich ból odczuwamy niemalże fizycznie. Ich odchodzenie jest wręcz namacalne. Starość pokazana bez upiększeń.

„Vortex” to także najbardziej osobisty film Gaspara Noe. Odejście jego matki poprzedziła demencja. Reżyser sam otarł się o śmierć (miał udar). Po tych doświadczeniach postanowił zmienić swoje życie. Jak twierdzi, zerwał z nałogami (narkotyki w filmie się pojawiają), zdrowiej się odżywia i cieszy się życiem. Współtworzył scenariusz do „Vortex”, choć właściwie był  10-stronnicowy zarys fabuły.  

W „Vortexie” Noe robi wszystko byśmy pamiętali o upływającym czasie i kruchości życia. Przy nazwiskach głównych twórców umieszcza daty urodzin. W czołówce pozwala wybrzmieć piosence Francoise Hardy „Mon Amie La Rose”. Piękna dziewczyna, wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów, popularna w latach 60-tych. Po ciężkiej chorobie straciła słuch w jednym uchu, nie może przełykać, nie jest w stanie mówić. Dlatego prowadzi kampanię na rzecz zalegalizowania eutanazji we Francji. Utwór pojawia się również w finale, gdy pustoszeje mieszkanie. Zabieg formalny, by podzielić ekran czarną linią również przypomina o utracie. Pustka, która potem wypełnia połowę, jest tym bardziej wymowna.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.