Silent Twins

8/10

Agnieszka Smoczyńska ma już własny rozpoznawalny styl. W swoich filmach podejmuje zawsze frapujący temat, umiejętnie buduje nastrój, w głównych rolach obsadza kobiety, gra konwencjami gatunkowymi. Wizualne szaleństwo? Jaskrawa stylistyka? To właśnie ona.  

Po międzynarodowych sukcesach „Córek dancingu” i „Fugi”, romans Agnieszki Smoczyńskiej z amerykańskim przemysłem filmowym był tylko kwestią czasu. Owocem tego jest triumfator tegorocznego festiwalu w Gdyni.

„Silent Twins” to historia sióstr Gibbons, bliźniaczek, które łączyła wyjątkowo silna więź psychiczna i fizyczna. Dziewczynki komunikowały się tylko ze sobą, nie chciały rozmawiać z otoczeniem, nawet najbliższą rodziną. Materiał wyjściowy stanowiła książka, wydana po serii reportaży Marjorie Wallace publikowanych w The Sunday Times. Scenariusz napisała Andrea Seigel. Historia milczących bliźniaczek zafascynowała reżyserkę (od scenariusza nie potrafiła się oderwać). Jak mówi, temat siostrzeństwa jest jej bliski – wychowała się między siedmioma siostrami swojej mamy.

Powstał film zapadający w pamięć, oryginalny i zaskakujący. Reżyserka w fascynujący sposób opowiada historię skomplikowanej siostrzanej więzi. Na materiale odciska wyraźne autorskie piętno, co dla mnie akurat jest plusem. Nie próbuje wyjaśniać, szukać odpowiedzi, co było przyczyną takiego stanu. Zostawia widza z głową pełną pytań. 

W filmie sporo jest polskich akcentów. W obsadzie m.in. Kinga Preis, Jacek Beler, muzykę napisała Zuzanna Wrońska (też siostra), na planie pracowała silna polska ekipa techniczna, a zdjęcia kręcono również na Dolnym Śląsku.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.