Jak Konin film uratował

3/10

To kara za moje lenistwo. Zamiast brać się do pracy, wrzuciłam na luz i stwierdziłam, że warto po długiej przerwie zobaczyć coś na Netflixie. Mój wybór padł na „Kolory zła: Czerwień”. Głównym wabikiem był czas trwania – godzina i  52 minuty, więc nie tak długo.

Film tak nieudolnie naśladuje skandynawskie kryminalne klimaty, że aż robi się zabawnie. Z rozwikłaniem zagadki nie miałam problemów. Być może to jest celowy zabieg, by widz poczuł się ważny, że jest tak sprytny. Motywacje bohaterów wątpliwe, ich wiarygodność mierna, ciąg przyczynowo-skutkowy bez śladów logiki. Krótko pisząc – scenariusz kiepski (książki nie czytałam i raczej już nie przeczytam). Nie uważam jednak, że czas ze „złą czerwienią” był całkiem stracony. Warto było się poświęcić dla tekstu o Koninie.    

1 thought on “Jak Konin film uratował

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *