Bałtyk

6/10

Pełnometrażowy debiut Igi Lis to czuła opowieść o pasji, ciężkiej pracy, odpowiedzialności, przyjaźni i ludzkiej otwartości.

Pani Miecia to Królowa Łeby. Kobieta żywioł, charyzmatyczna, przedsiębiorcza, tytanka pracy z niepoprawnym poczuciem humoru i nieodłącznym papierosem. Od kilkudziesięciu lat prowadzi wędzarnię ryb, najlepszą w nadmorskim miasteczku. Każdego dnia wstaje skoro świt, rozpala piece i przygotowuje ryby. Prowadzi w tym czasie rozmowy, długie monologi i w ten sposób stopniowo poznajemy coraz lepiej bohaterkę „Bałtyku”.

Pani Miecia to nie tylko dobra szefowa, ale także kumpela i przyjaciółka. Przedstawiona trochę jak włoska matka chrzestna, licząca plik banknotów wyjętych z czajnika. „Bałtyk” to film o pogodzie ducha i potrzebie bliskości. Z kina wychodzi się z myślą: a może bym wpadła do Łeby na rybkę?

PS Do kina wyciągnęła mnie córka zachęcając: To film dziewczyny Taco Hemingwaya.