Ścieżki życia

4/10

Uwaga! Autopromocja! Po przejściu Głównego Szlaku Beskidzkiego i Głównego Szlaku Sudeckiego, byłam ciekawa, jak wygląda South West Coast Path, najdłuższy szlak pieszy w Anglii. Dlatego, gdy tylko pojawiły się zwiastuny „Ścieżek życia” i zapewnienia o poprawieniu nastroju, nie wahałam się długo i powędrowałam do kina.  

Po bankructwie, stracie domu, dręczeni perspektywą nieuleczalnej choroby, niemłodzi już małżonkowie postanawiają wyruszyć na pieszą wyprawę. Trudności się piętrzą, pogoda nie sprzyja, głód doskwiera, zawzięci staruszkowie, obrońcy klifów atakują laskami. Mimo to, wędrowcy się nie poddają.

Brzmi to dość obiecująco, jednak na obietnicach się skończyło. Może zabrakło chemii między aktorami (swoją drogą, Gillian Anderson i Jason Isaac osobno są znakomici)? A może, podrzucane po drodze wątki, zbyt szybko zostały poniechane? „Ścieżki życia” mnie nie poniosły, choć tematyka jest mi nadzwyczaj bliska. Piękne krajobrazy to jednak zdecydowanie za mało, by porwać widza.