Elfy, orki i pociąg

6/10 Świetna scena otwarcia – pojedynek orków z elfami, zakończony gwizdem kolei. Najbardziej zaskakujące napisy początkowe, jakie ostatnio widziałam. Twórcy filmu „LARP. Miłość, trolle i inne questy” mieli kilka dobrych pomysłów. Zrealizowali sprawnie przyjemną komedię, lecz obrazowi daleko do siły powalania śmiechem serialu „1670”.

Przyznaję się bez bicia. Na „LARP” wybrałam się skuszona nazwiskami z Netflixowego hitu, czyli serialu „1670”. Reżyser Kordian Kądziela i silna reprezentacja aktorów z Adamczychy skutecznie wyciągnęli mnie do kina. Czy było warto? Owszem. „Larp” to coś nowego w polskim kinie. Sprawny montaż, dobre aktorstwo (szczególnie rozbawił mnie tandem Edyta Olszówka i Andrzej Konopka), szczypta absurdu i czarnego humoru. Szkoda, że tylko szczypta.

Film ogląda się przyjemnie i bez bólu, jednak trochę uwiera niewykorzystany potencjał. Miałam wrażenie, że twórcy pilnują się, by  zbytnio się nie zagalopować. Kilka zabawnych pomysłów, tekstów czy obserwacji trudno rozciągnąć na cały film.