Telefon znów dzwoni
7/10
Na kontynuacje idę do kina z rezerwą, rzadko bowiem zdarza się, by były dobre i potrzebne. Teraz było inaczej. „Black Phone 2” trzyma poziom i jest równie dobry, jak „jedynka”.
Tym razem przenosimy się z mrocznej piwnicy w biały krajobraz zasypanego śniegiem chrześcijańskiego obozu nad jeziorem. Do odciętego od świata ośrodka powraca widmo mordercy chłopców. Reżyser Scott Derrickson w kontynuacji skręca zdecydowanie w kierunku horroru (wcześniej mieliśmy ciekawą mieszankę gatunków). Twórcy „Black Phone” wiedzą, jak skutecznie budować napięcie, mieszać jawę ze snem, teraźniejszość z przeszłością. Sugestywne mroczne i krwawe wizje, przypominające amatorskie filmy odtwarzane na kasetach VHS. Odcięcie i izolacja wywołują dreszczyk niepewności, zagubienia i dyskomfortu. Mniej straszny jest tym razem Wyłapywacz, momentami nawet nieco groteskowy (szczególnie w finałowych popisach na lodowej tafli).
