Heweliusz

8/10

Zarwałam dwie noce. Tak ciężko było oderwać się od „Heweliusza”. Czy potrzeba lepszej rekomendacji?

„Heweliusz” to naprawdę dobry serial. To przede wszystkim świetny scenariusz i znakomita obsada. Kreacja Justyny Wasilewskiej to dla mnie mistrzostwo! Historia jest tak opowiedziana, że angażuje bez reszty. Opowieść to przyspiesza, to zwalnia, widzimy ją z kilku perspektyw, skoki chronologiczne utrzymują napięcie, a cofanie w czasie powoduje, że Heweliusz tonie w każdym odcinku.     

„Heweliusz” jest sprawnie zrealizowany, z dbałością o szczegóły, a jednocześnie głęboką wiarą w widza, że ten połączy elementy. Przykład? Żona kapitana (w tej roli Magdalena Różczka) późno dowiaduje się o katastrofie. Wyłącza radio w czasie porannych wiadomości, wychodzi z domu, wsiada do auta. W samochodzie widzimy puste miejsce po radiu, szyba zaklejona folią. Realia lat 90. – kradzież. Wystarczą sygnały, nie potrzeba łopatologii. Moim zdaniem znakomity był pomysł z pustym szpitalem, w którym jest tylko jedna lekarka. Wszystko dzieje się w głowie pacjenta – oficera z promu. W tej roli Konrad Eleryk – kolejna znakomita kreacja.

Dla mnie Heweliusz był podwójnie angażujący. Bardzo często śnię, że tonę.