Frankenstein

5/10

Frankenstein ponownie wskrzeszony, tym razem przez Guillermo del Toro. Skuszona pochlebnymi opiniami, rozsiadłam się przed komputerem po amerykańsku, czyli z ekscytacją i nogami na biurku. Niestety. „Frankenstein” wzbudził we mnie niewiele emocji. Głównie rozczarowanie.

Nic nowego. Piętno odmienności, ból samotności i odrzucenia, obsesja, by oszukać śmierć, no i oczywiście monstrum wzbudzające wśród ludzi strach i odrazę. Wyjątkiem jest niewidomy starzec. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Hmmm… Nie znałam. Film del Toro jest piękny wizualnie i zrealizowany z rozmachem. Brawa za scenografię i kostiumy. Brakuje mu jednak tej iskry, wizjonerstwa. To nie nowy Frankenstein. To kolejny Frankenstein.