Substancja

7/10

Nadrabiania wstydliwych zaległości ciąg dalszy. Film z pogranicza gatunków: dramat, thriller, body horror, science fiction. „Substancja” ze świetnymi kobiecymi kreacjami – Demi Moore i Margaret Qualley. Panowie tym razem są w tle, w dodatku przedstawieni w sposób karykaturalny.

Kult piękna i młodości. Szuflada, w która dajemy się wepchnąć. Piękne dziewczyny powinny się uśmiechać. Katuj się dietami i ćwiczeniami. Młodzi i piękni maja łatwiej, mają lepiej. Uzależnienie od operacji plastycznych, bo dajemy sobie wmówić, że młodość jest wartością nadrzędną. Jesteś stara? Jesteś spisana na straty. Nikt cię już nie chce. Jaką cenę jesteśmy w stanie zapłacić za wieczną młodość? O tym wszystkim jest „Substancja”. A także o patriarchacie, który tresuje kobiety. Dla mnie to również film o konflikcie pokoleń. Wypychaniu do przechowali i wykorzystywaniu rodziców przez dzieci. Nowa lepsza ja (Sue) narodziła się przecież z ciała Elisabeth.   Nigdy nie przepadałam za Demi Moore. Tym razem chylę czoła. W „Substancji” jest znakomita. Jest również kilka scen, które chyba tylko chirurg bez problemu weźmie na klatę. Co wrażliwsi, mogą się osunąć.