Norymberga

7/10

Już niemal zapomniałam, jak to jest czekać z niecierpliwością na premierę kinową. Uczucie powróciło za sprawą zwiastunów „Norymbergi”. Tym większy był ból, gdy w końcu rozsiadłam się w fotelu. Rozczarowanie. 

Znakomita rola Russella Crow’a jako Hermanna Göringa (momentami jest naprawdę przerażający). I w sumie na tym koniec pochwał. „Norymberga” nie wstrząsnęła mną, nie wciągnęła, nie czułam wagi tematu, a przecież proces norymberski był wydarzeniem bez precedensu. Po raz pierwszy w historii powołano międzynarodowy trybunał, mający osądzić przywódców reżimu odpowiedzialnych za największe zbrodnie. Czy naprawdę losy procesu zależeć mogły od lekarza psychiatry, który dopiero na schodach, „z marszu” wdrażał się w temat? Rami Malek tym razem został położony na łopatki.

Oczywiście przemawia przeze mnie gorycz niespełnionych nadziei. Aż tak zły film nie jest. Zobaczyć go naprawdę warto, choćby dla stalowego spojrzenia Crow’a.