Rocznica

8/10 „Rocznica” – pierwszy amerykański film Jana Komasy. Być może zadziałał patriotyzm, ale uważam film za udany. Dobry scenariusz, świetne dialogi i wciągającą gra, pełna przemocy i prawdy o nas samych.  

Podzielona na rozdziały uniwersalna historia, która z rodzinnego dramatu przeradza się w thriller polityczny. Ponura, przerażająca dystopijna opowieść o totalitaryzmie, zachłyśnięciu się ideologią, o tym, jak cienka jest granica między fascynacją a fanatyzmem. Mocna, aktualna i niestety bardzo prawdziwa.  

Wielkie społeczne procesy obserwujemy z perspektywy rodziny, świętującej kolejne rocznice ślubu rodziców. Jak mówił sam reżyser, chciał stworzył historię o rodzinie, która złapała wirusa i sama zaczęła się rozpadać. Impulsem było pojawienie się nowej dziewczyny syna, studentki usuniętej z uczelni za radykalne poglądy. To mistrzyni gry, manipulacji, która za wystudiowanym uśmiechem skrywa wielkie ambicje i zero skrupułów.  

Już teraz wiem, dlaczego od czasów pewnego felietonu nie lubię słowa „zmiana”.