Wartość sentymentalna

9/10

Film ważny, mądry, a dla miłośników ambitnego kina – pozycja obowiązkowa. Do tego stopnia, że zdradziłam i skorzystałam z oferty konkurencji. To była ostatnia szansa by zobaczyć „Wartość sentymentalną” na dużym ekranie. Zresztą w decyzji tej nie byłam odosobniona.

Świetny zabieg scenariuszowy, by snucie historii o rodzinnych zawiłościach rozpocząć od dziecięcego wypracowania, którego bohaterem jest dom, świadek tragedii, powiernik tajemnic. Dom trzeszczy, skrzypi, słucha, opowiada i posiada system do podsłuchu w postaci kominka. W domu po pogrzebie  spotyka się rodzina, której niełatwe relacje powoli poznajemy. Dla mnie „Wartość sentymentalna” to film o nieobecności, utraconym czasie, przemijaniu, no i oczywiście o rodzinie. Znakomite zdjęcia, mistrzowskie aktorstwo i ważkie tematy, które wbrew pozorom nie przytłaczają. Twórcy wiedzą, jak w odpowiednim momencie spuścić bombę, która rozładuje napięcie. Zdradzać nie będę, zobaczcie sami.

Idąc do kina wiedziałam, że wybieram się na dobry film. Nie przypuszczałam jednak, że „Wartość sentymentalna” aż z taka mocą na mnie zadziała. Po zapaleniu świateł siedziałam długo w fotelu, by obeschnąć z łez. I tylko szkoda, że był to seans ostatniej szansy. „Wartość sentymentalną” chętnie obejrzałabym w kinie jeszcze raz.