Niebo nad Normandią
7/10
Kulisy operacji D-Day z zupełnie nowej perspektywy – meteorologicznej. Okazuje się, że prognozowanie pogody może wzbudzać ogromne emocje. „Niebo nad Normandią” to film o wojnie niemal bez wojny. Jedna z największych operacji desantowanych bez spektakularnych scen bitewnych, bez huku bomb, ostrzału i trupów (niemal).
Obraz zrealizowany w sztabowym zaciszu, a mimo to elektryzujący. Pośród map i wykresów również da się zbudować napięcie.
Dość sztywny, wycofany, introwertyczny, raczej niewzbudzający sympatii meteorolog (w tej roli jeden z moich ulubieńców – Andrew Scott). Sam przeciwko wielu. Umie powiedzieć nie, gdy wszyscy mówią tak. Aktor potrafi przykuć uwagę widza. Obok charyzmatyczny, wybuchowy generał Eisenhower (Brendan Freser, nieco mniejszy ulubieniec). Ciąży ogromna odpowiedzialność – musi podjąć decyzję, od której będą zależały losy tysięcy ludzi.
Film trzyma poziom do momentu, gdy spierający się meteorolodzy zaczynają działać wspólnie. A zakończenie w iście hollywoodzkim stylu.
